Moc porodówki

3 lata temu pędziłam na porodówkę. „Pędziłam” jest tu sporym nadużyciem. Raczej toczyłam. Najpierw mój brzuch, długo długo nic i ja. 

Tak oto nadszedł dzień kiedy mój brzuch się zbuntował i powiedział: jeszcze raz skopią mnie od środka, a już nigdy nie zobaczysz mnie płaskiego! Argument nie do przebicia. Idziesz rodzić.

W zasadzie czujesz ulgę wiedząc, że to już.

Bo..

Po 1. Przestaniesz być nową odmianą arbuza. Arbuza giganta na cienkich patykach. Jeśli ważysz 47 kg, zachodzisz w multiciążę, dostajesz w bonusie 20 kg i wszystko idzie w brzuch to wierz mi, wyglądasz jak gigaarbuz na cienkich patykach. Kabaret przy tym to mało zabawna rozrywka. 

Po 2. Nie musisz być już akrobatką rodem z Chin. Do dziś nie wiem jakim cudem do 38 tygodnia malowałam paznokcie u nóg. Kobieta guma to ja! Po depilacji sama sobie biłam brawo. Od tego czasu wiem jedno: mogę wszystko!!:))

Po 3. Zmieni Ci się garderoba! Z obszernych alladynek 3/4 i rozciągniętego topu na obszernorozciągnięty dres! Hit sezonu poporodowego. 

Po 4. Już nie będziesz musiała się męczyć śpiąc tylko na jednym, względnie wygodnym boku. Oooo jak cudownie! a nie, czekaj, Ty jeszcze nie wiesz, że w ogóle nie będziesz spać i cholernie tęsknić za tym jednym bokiem 🙂

Po 5. Będziesz mogła wdrożyć te wszystkie wspaniałe rodzinne, złote rady, myśli poradnikowe, wiedzę położnej i zasoby jutuba..po czym dojdziesz do wniosku po pierwszym dniu, że zapomnieli dodać „nie dotyczy bliźniąt” i to wszystko mogą sobie delikatnie mówiąc w **** wsadzić. 

Wiesz, że stajesz się matką i odtąd nic już nie będzie jak dawniej. Nie będzie imprez do rana, satysfakcjonującej pracy po nocach, spontanicznych wypadów nad morze, włóczenia się po kinach, restauracjach; nie będzie kawek z przyjaciółkami, całonocnego pożerania książek, wypadów do kosmetyczki. 

Wiesz, że tracąc jedno życie, zyskujesz nowe. Już nie JA tylko MY. 

Jakie życie zyskałam? O tym już niebawem 🙂 Przygotuj chusteczki, popłaczesz się ze śmiechu 🙂 

Reklamy

2 myśli na temat “Moc porodówki

  1. Z niewiadomych przyczyn poród nie wydaje mi się tak straszny, jak to co następuje po. 😀 Sen, hm, szkoda, że nie da się na zapas. Jestem pewna, że niedługo będę żałować każdej sekundy, której nie spędziłam w łóżku przed pieluchami i innymi urokami powiększonej rodziny. 😉
    I rozumiem arbuza, bardzo ❤
    PS, jestem pewna, że rady do pojedynczych egzemplarzy dziecięcych też okażą się mało skuteczne, bo… bo… bo coś tam. Jeszcze nie wiem co, ale coś na pewno

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s