Jestem kobieta pracująca..

• Chciałyśmy prawa do głosowania – mamy!

• Chciałyśmy nosić spodnie – nosimy!

• Chciałyśmy być wiecznie piękne i młode – mamy Photoshop! 😉

Mamy też coś znacznie więcej: wykształcenie, umiejętności, pasje.

Dopóki byłam wolna, niezależna i bezdzietna byłam kandydatką na niezły kąsek zawodowy.

Tatusia oszukasz, mamusię oszukasz ale życia nie oszukasz. Stało się. Nie dość, że związana to jeszcze z gromadą dzieci przy boku. Cóż. Lubię wyzwania. Okazało się, że to jak widzę siebie ja, a jak widzi mnie świat to dwa zupełne różne spojrzenia, a w zasadzie zez rozbieżny z astygmatyzmem włącznie. (Bez urazy, astygmatyzm sama mam więc tu wiem co mówię).

Kiedy jesteś singielką lub po prostu związaną – bezdzietną drzwi kariery stoją przed Tobą otworem. Masz coś najcenniejszego – CZAS. I nie mówię o nadgodzinach – singielka/związana to nie od razu pracownik roku wyrabiający 300% normy. Czas na doskonalenie, rozwój, integracje, nawiązywanie kontaktów, awanse. Nie przeliczasz tego na pieniądze, nie szacujesz ryzyka. Idziesz z prądem. Tylko Ty i Twoja kariera. Od Ciebie zależy tylko czy to wykorzystasz czy nie. Panujesz nad sobą w czasoprzestrzeni. Szef też to widzi, ufa Ci, szanuje Twoją pracę i Ciebie, widzi w Tobie partnera.

Sytuacja się zmienia kiedy masz dzieci, małe dzieci. Po pierwsze – nie masz czasu – głównego paliwa zawodowego. Robisz niezbędne minimum od – do, bo swoje maksymalne maksimum odpracowujesz w domu. Zostajesz zasztyletowana na miejscu, spojrzeniem koleżanki, która musi Cię zastąpić bo Ty po raz czwarty w tym miesiącu kładziesz kwit „OPIEKA NAD DZIECKIEM”. Nie ma szkoleń, nie ma integracji. Integracje masz w domu, przed i po pracy, do późnych godzin nocnych, a jedyne szkolenie, które znasz to survival domowy dla początkujących i średniozaawansowanych.

⇒ OK, SKORO NIE ETAT TO DZIAŁAJ „NA SWOIM” ⇐

Pomysł własnej firmy w pierwszych kilku latach macierzyństwa stał się trendy. Zewsząd zachęty, dotacje na rozwój własnej firmy dla młodych mam, spotkania młodych mam, które myślą o czymś własnym. Damn it! To nie jest takie ani oczywiste ani proste. Kiedy wracałam do pracy (ha! Miałam własną działalność, więc wiecie, ponoć totalne mamusiowe El Dorado..) po urlopie macierzyńskim (urlop macierzyński z bliźniakami to urlop na którym tak samo wypoczywasz jak himalaista, który wszedł na Mount Everest i zszedł z niego tego samego dnia, z obowiązkowym uśmiechem na ustach) jeszcze nie wiedziałam, że moja praca, poświęcony jej czas i energia, będzie tak uzależniona od nastroju, stanu zdrowia, absorbującego charakteru moich dzieci. Mój pierwszy projekt „po powrocie na rynek pracy” pisałam na stojąco, na laptopie postawionym na blacie kuchennym, pomiędzy dwoma dzwoniącymi telefonami, pluszakiem, pustą butelką po mleku i wydzierającymi się dziećmi pod nogami z gotującym się obiadem na trzy dni w tle. Tak, to zdecydowanie forma pracy „idealna” dla mam… Młodych, zmęczonych mam.

⇒ OK, SKORO NIE ETAT I WŁASNA DZIAŁALNOŚĆ, TO CO? ⇐

Złoty środek!

  1. Skoro szef wie, że jesteś matką, to bierze Cię z dobrodziejstwem inwentarza tj. chorobami dzieci, feriami, wakacjami, sytuacjami losowymi. Zadbaj o to żeby mieć mocne argumenty zawodowe, wykazuj się na tyle na ile to możliwe. Koleżanki z pracy może i będą nienawidzić Cię jeszcze bardziej ale Ty za to będziesz miała spokojną głowę.
  2. Jesteś na swoim i masz małe dzieci? Są kluby malucha, opiekunki, żłobki. Jeśli chcesz być matką przy dzieciach pracującą, wtedy wiesz z góry, że: dzień dla dziecka, wieczór dla pracy, noc na padanie na twarz. Dzieci chorują? Powielasz schemat matki przy dzieciach pracującej. Kiedy moje dzieci chorowały, a przechorowały CAŁY poprzedni rok, pracowałam w nocy po uprzedniej całodziennej opiece nad nimi. To taki stan kiedy kończysz pracować o 4 rano i nie wiesz czy się położyć spać czy poczekać do ichniej pobudki o 6.00.. złoty środek? Pomyśl o swoim zdrowiu i dzieciach. Po prostu. Na czas ich choroby po prostu zadbaj o siebie. Deleguj zadania. Pozwól się wyręczyć. Pracuj normalnie.

 

Kobieta z natury jest jednostką dobrze zorganizowaną, nawet jeśli twierdzi, że nie jest. Oddaj mężczyźnie jeden swój dzień, a zobaczysz, że pogubi się już w połowie. Nie jestem feministką ale same dobrze wiecie jak jest 😉 Potrafimy wszystko, robimy coś z niczego, jesteśmy wielofunkcyjne. Co do zasady, złotych środków nie potrzebujemy ale dla własnego i innych dobra, znajdujmy je. Ja nadal szukam. Jest 1 w nocy, a ja kończę post 😊 Cóż, jesteśmy niesamowite ale przecież nie jesteśmy idealne 😊

 

 

Reklamy

5 myśli na temat “Jestem kobieta pracująca..

  1. Właśnie stoję w miejscu wyboru co dalej. Swoją działalność już zaliczyłam, niestety brakowało czasu przy dwójce dzieci. Trochę żałuję ale co zrobić. Teraz dzieciaki poszły do przedszkola i myślę nad etatem. Tylko trochę się boję tych wszystkich przeszkód w stylu choroby, wcześniejsze odbieranie etc. Opisałaś to bardzo fajnie, wszystko znam od podszewki bo nigdy nie lubiłam być bierna zawodowo (tyle że przy dzieciach całkiem zmieniają się priorytety)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s