Myśl i działaj!

Wszystko będzie dobrze! Możesz wszystko! Myśl pozytywnie!

To jedne z bardziej znanych i używanych podczas sesji psychologicznych czy coachingowych, afirmacje. To także schematyczny zestaw stwierdzeń rzucanych przez bliskich w Twoim kierunku, kiedy czują, że tego potrzebujesz. Co takiego dają i czy faktycznie nam pomagają czy tylko zaklinają rzeczywistość?

Należę do osób, dla których szklanka ani nie jest do połowy pusta ani pełna. Po prostu albo chce mi się pić albo nie. Realistka. Ot, co 😊 Stąd jako realistce łatwiej jest mi obiektywniej podejść do tematu bycia pozytywnym.

Życie wyplata nam różne scenariusze i tylko od naszej wewnętrznej elastyczności zależy, w jakiej roli się w nim odnajdziemy, czy jej podołamy i w jaki sposób. Pytanie, co nam bardziej w tym pomaga, czy fakt, że jesteśmy uśmiechnięci i pełni życia pomimo wiatru w oczy, czy raczej to kwestia osiągniętych doświadczeń i wyciągniętych wniosków
z dawnych błędów, które pomagają nam uporać się z aktualnymi problemami.

Myślenie pozytywne podobno pomaga. Podobno wycisza, daje poczucie kontroli nad własnym życiem, nadzieję na lepsze, ludzie wokół są jakby bardziej życzliwi, a my możemy więcej, jesteśmy pewniejsi siebie i szczęśliwsi.  Z myśleniem pozytywnym jest jak z dietą – dopóki nie spocisz tyłka na siłowni, żadna dieta nie zrobi z Twojego brzucha deski do prasowania. Myślenie pozytywne, aby wywołać pozytywny skutek potrzebuje pozytywnych bodźców zaczerpniętych z Twojego dotychczasowego życia. Potrzebuje działania!

→ jeśli tracisz pracę, mając na utrzymaniu dom i rodzinę, samo powiedzenie sobie „Będzie dobrze!” nie zmieni nic. Musisz wyciągnąć wszystkie karty na stół – wykształcenie, doświadczenie, umiejętności, znajomości i działać.

→ jeśli jesteś poważnie chory, pozytywne myślenie, że wyjdziesz z choroby jest niezbędne, ale musisz przyjąć serię leków, zrobić maraton po lekarzach, przejść operacje. Nic tu po samym „Dasz radę! Wierzę w Ciebie!” – no chyba, że jesteś pacjentem Pana Jerzego o nazwisku prezentującym gatunek małego ptaka z rodziny łuszczakowatych 😉 Wtedy może Cię uleczy poklepaniem po ramieniu i witaminą C…

→ jeśli nagle mąż oświadcza, że przeżywa miłość swojego życia i nie jesteś to Ty to powiedzenie sobie „Jesteś silna! Teraz jest Twój czas!  Nie załamuj się! Nie warto!” tylko Ci pomoże poukładać sobie życie na nowo, ale to fakt innych zalet, umiejętności, elastyczności sytuacyjnej spowoduje, że to Ci się uda.

Tak więc samo myślenie nie daje nic. To działanie jest motorem zmian, a pozytywne spojrzenie na życie jest ekipą drogowców, którzy łatają dziury na drodze wybranej przez Ciebie. Dlatego wydaje Ci się, że jest łatwiej, przyjemniej, mniej wyboiście. To właśnie błędne przekonanie, że sukces zależy nie od drogi, którą wybrałaś (Ciebie), tylko od panów, którzy naprawiają dziury (pozytywnego myślenia).

Czy pozytywnie myślący bywa sfrustrowany? Czy wypada takim być? Nie jesteśmy
w stanie przewidzieć wszystkiego. Mocno teoretycznie, powinniśmy przejmować się tylko tym na co mamy wpływ. Ale nie urodziliśmy się wczoraj, wiemy, że psychologia sobie, a człowiek sobie. Pozytywne myślenie ma to do siebie, że w całym tym swoim zachwycie, potrafi zniekształcić rzeczywistość. Co wtedy robi pozytywny, gdy już się zorientuje, że to rodzaj iluzji?  Poddaje się złości na los, przeklinając znane sobie afirmacje, że najlepiej to je w kosz, a jeszcze lepiej w cztery litery wsadzić czy jako ten Superman przebija w locie pięścią mur i twardo stawia na swoim?

Czy pozytywne myślenie to filozofia życia, trend czy chwilowe zauroczenie? Jak to wygląda u Ciebie?

 

 

 

 

Reklamy

9 myśli na temat “Myśl i działaj!

  1. Wszystko się zgadza realizm jest potrzeby ale ja budząc się codziennie rano powtarzam sobie ze to będzie piękny dobry dzień, al jeśli coś idzie nieborak jakbym tego chciała to staram się pamiętać że każda sytuacja jest przejściowa.

  2. Najpierw się załamuję, potem działam. I od początku zakładam, że będzie dobrze (jeśli coś z tym zrobię). Im bardziej ktoś obok narzeka, że się nie uda, tym większych skrzydeł dostaję. 😉 Ale kiedy ktoś zaczyna mi mówić, że dam radę, kiedy wiem, że napotkałam jakiś problem, to mam ochotę zagryźć. 🙂

  3. U mnie pozytywne myślenie na pewno mocno kuleje, jestem raczej pesymistką i wszędzie widzę czarne chmury. Oczywiście, jestem tego świadoma i staram się z tym walczyć, ale to nie takie hop siup.

  4. Ciekawie napisane! Ja staram się na codzień być pozytywna. Pracuje dużo na telefonach, wiec chce brzmieć przyjaźnie i miło. Chyba najlepsze w tym wszystkim(przynajmniej w moim wypadku), jest to, że mój optymizm zaraża. Miło jest widzieć u innych częściej uśmiech na ustach.

  5. Ja to taki dziwny twór jestem 🙂 I w każdej sytuacji staram się widzieć coś pozytywnego 🙂 Jak się przewrócę i nabiję ogromnego guza – dziękuję Bogu że jedynki i kości całe. Ale to kwestia treningu. Wieloletniego. Wychodzę z założenia – że nigdy nie jest tak źle – żeby nie mogło być gorzej. I staram się sprostać wymaganiom które staja przede mną. Staram się też nie przejmować pierdołami 🙂 I nie robić rabanu – tam gdzie go nie ma. Co z tego że będę mścić – jak mleko już się rozlało i nic tego nie zmieni. Lepiej zastanowić się jak to naprawić i co zmienić na przyszłość – by się nie powtórzyło. Oczywiście to teoria – w praktyce też nie zawsze wychodzi. Ale staram się w każdej sytuacji kierować się tymi wytycznymi. A czy to nadmierny optymizm? Nie wiem. Po prostu – chyba każdy ma w otoczeniu mnóstwo osób które narzekają na wszystko 🙂 Ja po prostu nie chcę być w tej grupie 🙂 To nic mi nie daje. A uśmiech – mimo wszystko często pomaga spojrzeć na problem od innej strony.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s