[Recenzja] „Cień matki” – Diane Chamberlain

Jeśli szukasz książki, która Tobą zawładnie bez reszty, wciągnie Cię z każdą kolejną kartką w świat bohaterów nie odpuszczając emocjonalnie ani na chwilę – „Cień matki” Diane Chamberlain jest dla Ciebie.

Tytuł jest dość sugerujący przebieg wydarzeń, już od pierwszych stron. Jednak to zręczny zabieg pisarski. Z chwilą otwarcia książki, poznajemy idealną kobietę – Annie, która stanowi kwintesencję kobiecości, żony, matki, kobiety. Zaangażowana społecznie, niosąca pomoc. Jest i jej córka – Lacey, mimowolnie wciągnięta w świat swojej matki. Jest skazana na bycie jej odbiciem, oczekuje od niej tego otoczenie i ona sama. Gładka jak szkło. Podczas tragicznego zdarzenia, Lacey traci matkę, a to czego dowie się później zmieni spojrzenie na życie i pokaże, że na tym szkle było sporo rys.

Po latach, Lacey, już jako dorosła kobieta, zostaje postawiona przed ogromnym wyzwaniem. Jeszcze nie wie, że śmierć przyjaciółki nie oznacza końca ich relacji, tylko początek nowej – z jej córką, która ostatnią wolą zostaje oddana w ręce Lacey. Jak się okaże później, nie jest to przypadkowe działanie. Lacey, nieczująca instynktu macierzyńskiego, musi nie tylko zmierzyć się z nową rolą, ale również musi umieć ukoić ból małej dziewczynki, tak dobrze jej znany sprzed lat.

Przy boku Lacey pojawiają się dwaj mężczyźni. Rick i Bobby. Dwa przeciwległe bieguny w jej nowym świecie – dla Lacey Rick jest wyborem rozumu; Bobby – to wybór serca. Oboje są blisko, dla obojga Lacey jest ważna. Różni ich tylko motyw. Jaki? Po prostu przeczytaj. Zaskoczenie gwarantowane!

„Cień matki” to książka o rodzącej się sile miłości, o odkrywaniu siebie i swoich możliwości na nowo, o pokonywaniu trudności wbrew wszystkiemu, o dokonywaniu wyborów i podejmowaniu decyzji, których konsekwencje ponosi się latami, o wierze w dobro ludzi i w to jak łatwo tym zachwiać. Ta książka to uśmiech i łza wzruszenia. Pokazuje, że człowiek, nawet w najbardziej ekstremalnych emocjonalnie warunkach, potrafi się odnaleźć i więcej wygrać niż stracić, musi tylko się otworzyć i uwierzyć w siebie. Że każdy człowiek ma swoją wartość i trzeba o te wartości walczyć.

Jeśli jeszcze nie czytałaś – polecam!

Jeśli już czytałaś – podziel się opinią 😊

Reklamy

4 myśli na temat “[Recenzja] „Cień matki” – Diane Chamberlain

    1. Oczywiście, że znam 🙂 Co prawda przeczytałam tylko jej dwie książki – „Bez mojej zgody” (zresztą później równie namiętnie oglądałam film:) ) oraz „Pół życia” ale lubię jej język i klimat.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s