Pozwól mi, Mamo..

Wyobraź sobie taką sytuację.

Poranek. Dziecko wstaje w doskonałym humorze, idealnie na budzik. Idzie do łazienki, myje rączki, buzię, ząbki. Ubiera przygotowane przez siebie wieczór wcześniej ubrania. Przybiega do stołu, zjada samodzielnie śniadanie, zanosi talerzyk i kubek do kuchni i biegnie po plecak informując, że jest gotowe do przedszkola.

Świetna perspektywa. Nie ma co! Jak to zrobić? Tego się z tego tekstu nie dowiesz 😊 3 lata z bliźniakami to wciąż za mało 😊 Ale jak do tego nie dopuścić? Oj kochana, musisz się bardzo postarać.

Dziś wykaz kroków, które zrobią z Twojego dziecka hm.. w związku z tym, że słownik języka polskiego jest bezradny, ujmę to jako.. przeciwieństwo pierwszego akapitu tegoż posta 😊

Zaczynamy!

Po 1. Koniecznie karm! Nikt tak dobrze jak Ty nie nakarmi Twojego dziecka. Gdzieżby dać trzylatkowi widelec do ręki, jeszcze sobie oko wydłubie! A nóż – broń Boże! Już widzisz oczami wyobraźni zakrwawione palce dziecka, o zmasakrowanej kanapce nie wspominając, a to nie przystoi w gościach, nie, nie! Tak więc weź widelec do ręki droga matko i zacznij litanię „ za mamusię, za tatusia, za babcię, pana kuriera, strażaka Sama i świnkę Peppę” i bądź odporna na słowo NIE! Cóż, trzylatek może wiedzieć o smaku? Ma jeść to co Tobie smakuje, przecież to Twoje dziecko, to oczywiste, że gust macie taki sam. Kubek, tylko i wyłącznie niekapek! – szkoda czasu na ceregiele, jeszcze porozlewa, na stół, na podłogę, na siebie. No wstyd po prostu, więc Ty matko przezorna zabezpiecz dziecko od stóp do głów, najlepiej folią budowlaną.

Po 2. Koniecznie ubieraj. Przecież to Ty wiesz w czym Twoje dziecko najlepiej się czuje – te koronki są takie słodkie, a polarek, który na zimę był za duży, na wiosnę będzie idealny – babcia się obrazi, że dziecko nie nosiło, a po co Ci „Truuuudne sprawyyyyy” w rodzinie. Kto to widział, żeby czterolatek sam (!) zakładał majtki, jeszcze założy na lewą stronę, istne fopa! Załóż szarfę Najlepszej Mamy na świecie i reaguj na potrzeby dziecka – „Nie będę się sam ubierał!” – tak, tylko na to czekasz. Oczywiście kochanie, że nie sam, masz mamusię. Mamusia wszystko zrobi, skarpetuszki ubierze, bluzeczkę założy i jeszcze bucik na rzep zapnie.

Po 3. Koniecznie sprzątaj.. po dziecku. No jak można wykorzystywać dziecko do ciężkich prac domowych? No jak?! Przecież takie podniesienie rzuconego papierka po cukierku i odniesienie go do kosza to trauma w życiu dorosłym. A prośba o włożenie klocków do pudełka to przejaw wyzysku człowieka przez człowieka! Absolutnie, nie możesz się na to godzić! Klękasz i zbierasz. I jeszcze przepraszasz dziecko, że tak długo to trwa. Nie odbierasz dziecku dzieciństwa. Wręcz przeciwnie, kiedy Ty sprzątasz te porozrzucane klocki, książeczki, karteczki, piłeczki – włączasz dziecku pięćdziesiątąósmą bajkę żeby dziecko się w tym czasie nie nudziło, pomiędzy Twoim sprzątaniem, a czekaniem na kolację, podczas której – mam nadzieję, że zapamiętałaś krok nr 1 – zostanie nakarmione.

Po 4. Zabawiaj. Nikt tak jak matka nie zna swojego dziecka i tego co siedzi w jego głowie. Matka wie wszystko, włącznie to, w co się chce bawić jej dziecko. Wyobraźnia? Kreatywność? Dobre sobie.. jeszcze coś nieodpowiedzialnego, żeby nie powiedzieć głupiego, wymyśli i jak ona to zniesie. I wybiera.. Dziś pobawisz się klockami – pokażę Ci jak się buduje; rysuj tylko kredkami i najlepiej jasnymi, bo te ciemne ciężko zmyć z biurka – dla pewności siedzisz obok dziecka i ostatecznie kolorujesz sama bo nie daj Boże, ta mała bezbronna rączka się omsknie na biurko i nieszczęście gotowe.  Na placu zabaw koniecznie bądź krok w krok za Twoim dzieckiem. Przecież tam jest tyle niebezpieczeństw. Drabinki takie wysokie, zjeżdżalnie takie szybkie. Na samą myśl robi Ci się słabo, więc Twojemu czterolatkowi na pewno też.

My Rodzice, mamy jakieś wewnętrzne przekonanie o nieporadności swoich dzieci ze względu na ich wiek. To najbliższy naszemu sercu mały człowiek, a mam wrażenie, że w imię jakichś racjonalnych argumentów w stylu „jeśli zrobię to ja – będzie szybciej”, „jeśli go nakarmię – będzie czyściej”, „jeśli będę go pilnować – nie będzie żadnych niespodzianek”, nie wierzymy w jego możliwości i nie dajemy mu szansy stać się w jego własnych oczach pełnowartościowym człowiekiem. Niektóre z nas, z tego co obserwuję, boją się momentu kiedy dziecko powie „mama, ja chcę sam!” – tak, jakby widziały w tym kres macierzyństwa. A to nie tak. Dziecko, aby stać się w pełni korzystającym ze swoich umiejętności i możliwości, dużym człowiekiem musi się uczyć, musi popełniać błędy, choćby popełniał ten sam 100 razy. Musi być również momentami pozostawione same sobie, ze swoimi myślami, wyobraźnią, uczuciami. Pozwólmy mu na to. Jeśli dziecko nie będzie umiało sobie z tym poradzić, wie, że ma Mamę, która czeka żeby je wesprzeć. I to wystarczy. To co wyniesiemy z dzieciństwa, kształtuje nas na lata. Ktoś powie – przesadzasz, przecież to tylko zupa czy pozbieranie zabawek. To nie tylko zupa czy pozbieranie zabawek – to pokazanie dziecku, że go wyręczasz nawet w najbardziej banalnych sytuacjach; to odebranie dziecku możliwości nauki na błędach; to ostatecznie rozczarowanie dziecka, że nie może pokazać Tobie, jak wspaniale sobie radzi w Waszym wspólnym świecie.

Kiedyś odbierałam moją dwuletnią córkę ze żłobka. Jak co dzień zadałam „cioci” pytanie, jak mała spała, co jadła, ile majtek zasikanych 😊 „Ciocia” opowiedziała mi cały dzień i dodała, że na śniadanie Konstancja dodatkowo zrobiła sobie dwie kanapki. Przez chwilę myślałam, że źle ją zrozumiałam.. jednak nie – okazało się, że moja dwulatka, której namiętnie co wieczór smarowałam kanapki w domu, w żłobku zrobiła to zupełnie sama. Wzięła kromkę chleba, nożyk do masła, posmarowała, położyła plaster szynki i zjadła. Ta sytuacja pokazała mi, że to we mnie jest „problem”, że wystarczy dziecku dać narzędzia (szerokie pojęcie), pokazać i czekać, aż efekty zadziwią. Dziecko potrafi wszystko, wszystko. Trzeba dać mu tylko czas.

Katarzyna Niewiadomska narysowała świetny obrazek o jeszcze lepszej treści „Ojejku, ale Pani córka jest samodzielna, jak Pani to robi? – Pozwalam jej!”. Zatem, pozwól 😊

Tekst dedykuję rodzicom – niedowiarkom 😊

 

 

 

Reklamy

8 myśli na temat “Pozwól mi, Mamo..

  1. Kwestie samodzielności u dzieci są bardzo sporne, ja uważam że maluch wpierw uczy się przez naśladownictwo, czyli trzeba mu pokazywać ze każdy ma swoje obowiązki, a po drugie pozwalać aby robiło samo wszystko to, co chce. Zachęcać, a nie straszyć, pozwalać popełniać błędy. Tak my próbujemy 😉

  2. A moim zdaniem nie ma uniwersalnej recepty, pasującej do każdego dziecka. Ja swojego synka zachęcałam, pozwalałam mu na wiele – a i tak kiedy się uprze to nie jestem w stanie nakłonić go, by pewne tematy ogarnął samodzielnie. Do innych z kolei aż się rwie – więc myślę że jest to u niego kwestia aktualnego nastroju, upodobań albo zwykłej przekory.

  3. Świetny wpis z odrobiną humoru 🙂 Zgadzam się z tobą 100%, przeżyłam podobną sytuację z przedszkolem, kiedy dowiedziałam się, że moja córka potrafi świetnie sama zrobić rzeczy, które w domu robiłam za nią.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s